- llms.txt to zwykły plik tekstowy w katalogu głównym z opisem strony i listą najważniejszych adresów — w formacie Markdown.
- Żaden z głównych dostawców modeli nie potwierdził w dokumentacji, że go czyta. Obecność pliku nie dowodzi, że ktokolwiek z niego korzysta.
- Jeśli go dodajesz, sprawdź w logach serwera, czy jakikolwiek robot go pobiera. To jedyny uczciwy test.
Czym jest i skąd się wziął
llms.txt to propozycja z 2024 r., żeby strony udostępniały modelom językowym krótki, czytelny opis tego, co na nich jest: tytuł, zdanie o witrynie i listę linków do najważniejszych treści, najlepiej w prostym formacie tekstowym. Pomysł nawiązuje do robots.txt, ale nie ma z nim nic wspólnego technicznie: robots.txt jest standardem, którego roboty przestrzegają; llms.txt jest sugestią, którą ktoś może przeczytać.
Kto go ma — i co z tego wynika
W naszym przeglądzie dziewięciu polskich agencji oferujących „pozycjonowanie w AI” pięć miało plik /llms.txt (stan 26.10.2026). To mówi o modzie w branży, nie o skuteczności. W dokumentacji Google o funkcjach AI i w dokumentacji robotów OpenAI plik nie występuje. Gdyby był wymagany, byłby tam.
Argument „nie zaszkodzi” jest prawdziwy, ale ma koszt: ktoś musi plik utrzymywać, a nieaktualny llms.txt to kolejne miejsce, w którym firma mówi o sobie coś innego niż na stronie.
Jak sprawdzić, czy to cokolwiek daje
Jedyny uczciwy test to logi serwera: czy po opublikowaniu pliku jakikolwiek robot (GPTBot, OAI-SearchBot, ClaudeBot, PerplexityBot, Google-Extended) go pobiera. Jeśli przez miesiąc nikt go nie pobrał, plik nie działa — niezależnie od tego, co piszą poradniki.
U siebie traktujemy llms.txt jako eksperyment w osobnym torze: wdrażamy, patrzymy w logi, mierzymy tym samym panelem pytań. Nie jest warunkiem żadnej naszej usługi i nie obiecujemy po nim efektów.
- Stan
- Szkic — Przed weryfikacją źródeł i akceptacją redakcji.
- Autor
- Uzupełnimy po przeglądzie — bez automatycznych dat i kwalifikacji
- Charakter
- Przykłady objaśniają metodę, nie wyniki klientów